Rhonda Smith ma na koncie współpracę z Prince’em, Jeffem Beckiem i Beyoncé, a w swojej kolekcji około 27 gitar basowych. Jest jednak jeden instrument, którego nie potrafi zastąpić żadnym innym. Co ciekawe, początkowo wcale nie należał do niej. Dziś jego brzmienie współtworzy muzyczną tożsamość nowej supergrupy The Power of 3.
Bas, który został na stałe
„Tequila Sunrise” to czterostrunowy bas PRS z serii sygnowanej przez Gary’ego Graingera. Smith poznała instrument w showroomie PRS w Burbank, gdzie pozwolono jej wypożyczyć go na weekend. Cytujemy za serwisem BassPlayer.com:
Gary był na tyle uprzejmy, że pożyczył mi swój bas do wypróbowania. Zakochałam się w nim. W końcu nie chciałam już go oddać. Nie chciałam wracać do żadnego z moich pozostałych basów. No więc… znalazłam sposób!
Moje dłonie od razu polubiły ten bas. Nie był nowy, więc drewno zdążyło już trochę dojrzeć, a instrument miał właściwości brzmieniowe, których nie miały moje pozostałe basy. Każdy instrument jest wyjątkowy, ale ten naprawdę taki jest. Uwielbiam dobór drewna i gryf — gra się na nim bardzo wygodnie. To prawdziwa bestia, ale niezwykle komfortowa
Choć później powstały kolejne instrumenty przygotowane dla niej, żaden nie dorównał oryginałowi. Smith ma w kolekcji Fendery, basy MTD, instrumenty sześciostrunowe i akustyczne, ale właśnie „Tequila Sunrise” oferuje brzmienie, którego nie potrafi odtworzyć na innych gitarach.
Później zamówiono dla mnie kolejne egzemplarze i są świetne. Mam też drugi czterostrunowy bas, biały, który służy jako zapasowy. Jest piękny, ale to nie to samo
The Power of 3: trzy indywidualistki, jeden mocny skład
Wyjątkowy instrument pomaga teraz kształtować brzmienie The Power of 3 — tria tworzonego przez Smith, gitarzystkę i wokalistkę Orianthi oraz perkusistkę Cindy Blackman Santanę. Pomysł na zespół inspirowany formułą Band of Gypsys Jimiego Hendrixa podsunął Orianthi Mark Davis, właściciel drużyny Las Vegas Raiders.
Debiutancki album zespołu, zatytułowany po prostu The Power of 3, ukaże się 11 grudnia 2026 roku. Za produkcję odpowiada Eddie Kramer, znany ze współpracy m.in. z Hendrixem i Davidem Bowiem. Płytę nagrano w całości analogowo, a muzyczki rejestrowały partie wspólnie, na żywo, ograniczając dogrywki do minimum.
Smith podkreśla, że w trio każdy dźwięk ma znaczenie: muzycy mają więcej przestrzeni, ale też większą odpowiedzialność za to, co grają.
Czego Rhonda Smith nauczyła się od Prince’a?
Basistka wspomina Prince’a jako wymagającego nauczyciela, który przywiązywał ogromną wagę do jakości wykonania, ale także do znajomości biznesowej strony muzyki i szacunku dla własnej twórczości.
Jej rada dla młodych basistów jest konkretna: trzeba znać swoje partie, przychodzić przygotowanym, być punktualnym i umieć dostosować się do zespołu.
Najważniejsze jest nauczenie się partii. Wielu ludzi po prostu nie odrabia pracy domowej, ale i tak przychodzi na próbę. A wtedy zawodzi cały zespół
To podejście dobrze pasuje do instrumentu, który stał się jej znakiem rozpoznawczym: liczy się nie tylko sprzęt, ale też świadomość tego, jak i po co się go używa.






