Gitara basowa Cort GB94 – test

23 sierpnia 2010 | 17:16

Cort to powszechnie znany południowokoreański producent gitar elektrycznych, akustycznych i basowych. Ich instrumenty znane są z rozsądnego stosunku jakości do ceny. Przedmiotem niniejszego testu jest gitara basowa GB94. Seria tych gitar nawiązuje do klasycznych konstrukcji i jednocześnie połączona jest z innowacyjnymi rozwiązaniami. Producent zapewnia, że „żaden koncert nie będzie za duży lub za mały dla serii GB”. Brzmi to obiecująco.

Pierwszym co rzuca się w oczy jest piękny top z klonu wzorzystego, pokrywający korpus z jesionu bagiennego. Kształtem i stylistyką gitara nawiązuje do klasycznych tradycji jazzbassu Klonowy gryf z palisandrową podstrunnicą posiada radius 12″ i jest wkręcony w korpus 4 śrubami. Nabity jest 22 progami, żaden nie wystaje i nie pokaleczy przypadkiem ręki. Niestety znalazłem jednego „wilka”. Jeden z progów był wbity zbyt głęboko przez co konkretny dźwięk odzywał się z brzękiem. Korekcja wysokości akcji strun zaradziła chwilowo temu problemowi, jednak zasadniczo należy z takim błędem odwiedzić lutnika. Przekrój szyjki to „C”, jest on bardzo wygodny i zaskakująco szybko ręka się do niego przyzwyczaja. Krzywizna gryfu ustawiona była prawidłowo, gdyby jednak ktoś potrzebował z powodu osobistych preferencji dostosować ustawienia, to znajdzie śrubę regulującą pręt napinający od strony korpusu. Poza tą drobną odmianą innowacje dotykają przede wszystkim regulacji brzmienia. Pickupy tego Corta to Seymour Duncan z serii Bassline. Jazzbassowy singiel przy gryfie ma charakterystyczny brum i dodaje dużo miękkiego dołu, czym wspaniale nawiązuje do typowego fenderowego brzmienia. Natomiast humbucker przy mostku, zaczerpnięty z musicmanów, daje mnóstwo niskiego środka, brzmienie momentalnie staje się twardsze i silniejsze. Bassline są połączone z elektroniką Duncan Designed BEQ-3 EQ pozwalającą na regulację niskich, wysokich i średnich tonów. Regulacja basów i sopranów regulowana jest podwójną gałką, pozostałe potencjometry to: średnie tony, głośność i balans pickupów. Dodając jeszcze mały przełącznik operujący filtrem powstaje całkiem pokaźna liczba osiągalnych barw. Pokrywa do 9v baterii jest na zatrzask, co znacznie ułatwia jej wymianę. Pozostałe innowacje to klucze hipshoty, które doskonale trzymają strój i są bardzo dokładne oraz blokowane gniazdo znanej firmy neutrik (cały osprzęt jest chromowany).

Trzeba przyznać, że gitara jest lekka, co zdecydowanie uprzyjemnia użytkowanie. Nie ma nic gorszego niż okropny ból pleców i dziwne napięcia podczas koncertu. Mamy się koncentrować na muzyce, a nie na bólu! Gryf jest bardzo wygodny, może nie należy do wyścigowych, ale zdecydowanie w żaden sposób nie utrudnia gry, wycięcie korpusu znacznie ułatwia dostęp do najwyższych pozycji. Poprawnie nabite progi nie kaleczą ręki.

Gitara „na sucho” brzmi jasno, wyraźnie i dość długo wybrzmiewa. Wszystkie flażolety odzywają się głośno i zaskakują swoim sustainem. Testowałem ją na Markbassie Micromark i Taurusie SLT1010. Gitara ma bardzo silny sygnał, brzmi wyraźnie, choć może odrobinę zbyt jasno (ale to kwestia gustu). Zależnie od ustawień potencjometrów można osiągnąć twarde, mocne brzmienie z wyeksponowanym niskim środkiem (praca pickupa przy mostku), dzięki czemu basówka ma niesamowity punch. Lub wprost odwrotnie, przy wyborze przystawki bliżej gryfu i „ścięciu” tonów średnich osiągamy miękkie i ciepłe brzmienie przypominające fendery jazzbassy. Bardzo dobrym pomysłem konstruktorów jest drobny przełącznik – momentalnie zmienia charakterystykę brzmienia. Do wyboru są dwa tryby: mocny, zaokrąglony dół lub wyraźna i nieco chrapliwa góra brzmienia. Dzięki temu można błyskawicznie zmienić barwę, np podczas zaznaczenia kilku dźwięków powyżej 12 progu. Ta sztuczka przydaje się zwłaszcza przy flażoletach,, pomaga je wspaniale wyeksponować. Nie ukrywam, że ta gitara urzekła mnie swoją barwową uniwersalnością, ponieważ idealnie odnajdzie się w estetyce jazzowej, funkowej, rockowej czy popowej. Zarówno przy grze palcami, kostką, slapem, a także przy tappingu gitara dobrze reaguje na niuanse artykulacyjne, zmiany dynamiczne, co bez wątpienia jest zasługą zainstalowanej elektroniki. Dzięki „skokowi” w neutralnym położeniu potencjometrów doskonale wiadomo jakie składniki i w jakim stopniu, składają się na słyszane brzmienie.

Podczas użytkowania instrumentu na scenie i w studiu nie pojawiły się żadne niespodzianki. Szumy ani brumy nie towarzyszą generowanemu brzmieniu. No, może jedna tylko niespodzianka – ta gitara doskonale stroi, „trzyma się” nawet przy dużych zmianach temperatury i wilgotności, choć wiadomo , że takie różnice mogą znacznie utrudnić opanowanie „oszalałego” stroju. Jestem pewien, że Cort GB94 znajdzie wielu zwolenników ze względu na swoją barwową różnorodność (przy jednoczesnym zachowaniu charakterystycznej przejrzystości brzmienia), łatwość gry i piękny top.

testował: Jan Kowalski

Tagi: ,