Dla wielu fanów rocka progresywnego Greg Lake, obok Johna Wettona, pozostaje jednym z najbardziej zasłużonych basistów i wokalistów w historii gatunku. Współzałożyciel King Crimson i późniejszy filar Emerson, Lake & Palmernie tylko współtworzył najważniejsze albumy prog rocka przełomu lat 60. i 70., ale również wypracował charakterystyczny, melodyjny styl gry na basie. W archiwalnym wywiadzie dla For Bass Players Only opowiedział o swoich początkach z instrumentem, inspiracjach oraz lekcji, która na zawsze zmieniła jego podejście do roli basisty.
„Robert Fripp zapytał mnie, czy mogę zagrać na basie”
Co ciekawe, Greg Lake wcale nie planował zostać basistą. Wszystko zmieniło się w momencie powstawania King Crimson. Okazuje się, że jego talent wokalny miał tu kluczowe znaczenie. W wywiadzie, Greg Lake wspominał:
Tak naprawdę zacząłem grać na basie dopiero wtedy, gdy zakładaliśmy King Crimson. Robert Fripp zadzwonił do mnie i powiedział: »Mamy kontrakt płytowy, jeśli uda nam się skompletować zespół, a potrzebujemy dobrego wokalisty«. Wiedział, że śpiewam, więc zaproponował mi dołączenie do zespołu
Problem polegał na tym, że Fripp miał już gitarzystę, a Greg oprócz tego, że śpiewał, grał na gitarze. Basu natomiast nigdy nie trzymał w dłoniach…
Robert powiedział: »Chcemy, żeby zespół był kwartetem, a ja już gram na gitarze. Myślisz, że mógłbyś zagrać na basie?«. Pomyślałem wtedy: »Jak trudne to może być?«. Oczywiście bardzo szybko przekonałem się, że bas to zupełnie inny świat. Musiałem naprawdę ciężko pracować, żeby zrozumieć ten instrument
To właśnie jego świeży, nowy sposób myślenia o basie stał się jednym z elementów charakterystycznego stylu Lake’a, słyszalnego choćby na debiutanckim albumie King Crimson In the Court of the Crimson King.
„Bas nie jest od szybkich solówek”
Zapytany o swoich muzycznych bohaterów, Lake zaskoczył odpowiedzią. Nie próbował kopiować konkretnych basistów, a zamiast tego zwracał uwagę na ich rolę w zespole.
To może zabrzmieć okropnie, ale tak naprawdę niewiele osób miało na mnie wpływ. Oczywiście słuchałem innych basistów, ale najbardziej nauczyłem się od nich prostoty. Ludzie tacy jak Paul McCartney czy Noel Redding u Jimiego Hendrixa tworzyli prawdziwy fundament muzyki
Właśnie wtedy zrozumiał, czym naprawdę jest gra na gitarze basowej.
Szybko zdałem sobie sprawę, że sztuka gry na basie nie polega na błyskawicznych solówkach i bieganiu po całym gryfie. Chodzi o stworzenie razem z perkusją fundamentu, na którym opiera się cała konstrukcja utworu
Jedna lekcja od perkusisty zmieniła wszystko
Jednym z najważniejszych momentów w muzycznej edukacji Lake’a była rozmowa z perkusistą King Crimson, Michaelem Gilesem.
Podczas jednej z prób Giles niespodziewanie przerwał granie.
Spojrzał na mnie z takim smutnym wyrazem twarzy i powiedział: »Słuchaj, kiedy gram werbel na offbeacie, ty na basie nie grasz«. Odpowiedziałem: »Słucham?«. Nie miałem pojęcia, o co mu chodzi
Perkusista wyjaśnił mu, że pozostawienie przestrzeni dla werbla jest kluczowe dla groove’u całego zespołu.
Powiedział: »Kiedy gram offbeat na werblu, ty nie grasz. Dzięki temu werbel przebija się przez miks i właśnie tak powstaje feeling«. Nigdy wcześniej o tym nie pomyślałem. Poczułem się naprawdę głupio. Ale kiedy to zrozumiałem, nagle wszystko stało się jasne. Zacząłem świadomie zostawiać miejsce dla werbla i muzyka zaczęła oddychać
Ulubione basy Grega Lake’a
Przez lata Lake najczęściej sięgał po instrumenty w klasycznym stylu.
Najczęściej gram na różnych Fenderach Jazz Bass z lat 60. Używam również złotego Sadowsky Jazz Bassa, który jest naprawdę świetnym instrumentem
Zapytany o markę Sadowsky odpowiedział krótko:
Lubię basy Sadowsky, bo to po prostu instrumenty najwyższej jakości. Od komfortu gry, przez precyzję wykonania, aż po brzmienie – wszystko jest na najwyższym poziomie
Choć Greg Lake odszedł w 2016 roku, jego podejście do gry na basie pozostaje aktualne także dziś. Zamiast imponować liczbą nut, stawiał na melodię, świadome budowanie przestrzeni i współpracę z perkusją. To filozofia, która dla wielu basistów – niezależnie od gatunku – pozostaje jedną z najcenniejszych lekcji płynących od jednej z największych ikon rocka progresywnego.





